Kontakt

E-MAIL: BLOGUJEMY@ANCLA.PL
SKYPE:
ANCLA.CONSULTING
GG:
6653188

 

ARCHIWUM

  • Wrzesień 2010
  • Sierpień 2010
  • Czerwiec 2010
  • Maj 2010
  • Kwiecień 2010
  • Marzec 2010
  • Luty 2010
  • Styczeń 2010
  • Grudzień 2009
  • Listopad 2009
  • Październik 2009
  • Wrzesień 2009
  • Sierpień 2009
  • Lipiec 2009
  • Czerwiec 2009
  • Maj 2009
  • Kwiecień 2009
  • Marzec 2009
  • Luty 2009
  • Styczeń 2009
  • Grudzień 2008
  • Listopad 2008
  • Październik 2008
  • Wrzesień 2008
  • Sierpień 2008
  • Lipiec 2008
  • Czerwiec 2008
  • Maj 2008
  • Kwiecień 2008
  • Marzec 2008
  • Luty 2008
  • Styczeń 2008
  • Grudzień 2007
  • Listopad 2007
  • Październik 2007
  • Wrzesień 2007
  • Sierpień 2007
  • Lipiec 2007
  • Czerwiec 2007
  • Maj 2007
  • Kwiecień 2007
  • Marzec 2007
  • Luty 2007
  • Styczeń 2007

  •  

    KATEGORIE
  • Aktualne projekty (54)
  • Camo Party (22)
  • Estados Unidos Mexicanos 2010 (15)
  • Indie-Nepal Tour 2007 (50)
  • Majówka 2007 (6)
  • Majówka 2008 i okolice (1)
  • Nie taka Unia straszna… (10)
  • Okiem Nowego (21)
  • Po godzinach… (72)
  • Politycznie (22)
  • Syria, Jordania, Liban 2009/10 (28)
  • Syria-Jordania 2007/08 (7)
  • Tajlandia, Malezja, Singapur 2009 (28)
  • Wielkanocnyj L'viv (5)
  • Wieści z branży (21)
  • Z życia agencji (105)

  •  

    STRONY

  • Blog na skrzynkę?
  • Poznaj naszą agencję
  • Nasze portfolio
  •  

     

    03/02/2010 20:13:25
    Brzegami Mórz: Czerwonego, Martwego oraz Śródziemnego

    Tak jakoś wyszło w czasie tej podróży, że udało się nam zobaczyć aż trzy morza: Czerwone w Jordanii w Aqabie; Martwe niedaleko Madaby; Śródziemne, najpierw w uroczej miejscowości Tartus, później w Libanie. Wizyta nad każdym z nich stanowiła jakiegoś rodzaju wyzwanie dla nas obojga.

    W Aqabie Tomek się uparł, że będzie pływał w Morzu Czerwonym. Mimo wiatru oraz dość chłodnego powietrza. Ostatecznie udało mu się zanurzyć stopy do kolan, czemu zupełnie się nie dziwię. ;)

    Morze Martwe było wyzwaniem, bo, jak wiadomo, znajduje się nie tylko w najniższym punkcie Ziemi, ale pozwala naszemu ciału dryfować w swoich odmętach niczym statkowi na falach. Mimo, że upału wielkiego nie było, nie mogłam i ja odpuścić sobie takiego wydarzenia. Pływaniem ciężko to nazwać. Wrażenie z moczenia się w tym roztworze solnym pozostało w nas na długo. Głównie też z tego powodu, że sól dostała się w najmniejsze zadrapania ciała i przez jakieś dwa dni dawała o sobie znać. ;)

    Morze Śródziemne widzieliśmy też po raz pierwszy. Najpierw wzburzone w miejscowości Tartus. Później już większą jego powierzchnię w Libanie, zarówno w Bejrucie, jak i w Trypolisie czy Byblos. W tym ostatnim, na początku roku, spacerowaliśmy sobie brzegiem plaży, którą odkryliśmy przez przypadek i z czystej ciekawości. Obejrzeliśmy zachód słońca, bo od początku zapowiadał się dość spektakularnie. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że był bardziej imponujący niż ten w Petrze. Pisać można by długo i obrazowo, tylko po co? Zapraszam na kolejną porcję naszego Bliskiego Wschodu.

    Uwaga! Tylko dla ludzi o mocnych nerwach! Tomek na plaży bez koszulki! ;)

    Komentarze w RSS

     

    Napisz komentarz

    Znaczniki HTML do wykorzystania w komentarzu:
    <A HREF="www.jakis_link.com.pl">tekst</A>.
    <B>tekst</B>
    <I>tekst</I>

     

    Wlascicielem serwisu jest agencja Ancla Consulting. Wszelkie opublikowane w tym serwisie tresci sa chronione prawem autorskim.
    Wykorzystanie tresci zawartych w tym serwisie wymaga pisemnej zgody przedstawiciela firmy dysponujacej prawami autorskimi.